Wpis

wtorek, 14 czerwca 2011

o tym dlaczego Misfits po prostu TRZEBA obejrzeć

nie lubię bezkrytycznych deklaracji, bo łatwo wpaść w pułapkę gombrowiczowskich wieszczów a'la 'Słowacki wielkim poetą był'. niestety, raz na jakiś czas muszę napisać o serialu, wobec którego nie mogę zdobyć się na dystans bo mam do niego lekko obsesyjny stosunek. czytaj - mam na niego taką zajawkę, że mogę tylko wpadać w zachwyt. co nawet mnie trochę (bardzo) drażni. nie mniej jednak czasem muszę, bo (jak śpiewał w pokrewnym kontekście Stuhr) inaczej się uduszę. szczególnie jeśli mowa o Misfits.

długo zbierałam się do tej notki, bo jestem ciągle jeszcze w tej najgorszej fazie fascynacji, kiedy wszystko mi się z Misfits kojarzy, słucham ścieżki (genialnej!) i ustawiam sobie zdjęcie obsady na tapecie w kompie. zaznaczam, że z zasady nie płaczę na komediach romantycznych, nie zakochuję się w aktorach i nie miewam zazwyczaj tych wszystkich objawów klinicznych, które mogą świadczyć o nieumiejętności rozróżnienia rzeczywistości od fikcji. mój mózg przetwarza dane w męski sposób, wypluwając z siebie komunikaty lapidarne i wyważone. w tym wypadku jednak mam problem, bo komunikaty idą przez serce i wątrobę i nasuwają we mnie jak z szybkostrzelnej armatki. emocjami.

 

ale do rzeczy.

 

krytycy lubią przyklejać etykietki. Misfits dostała się ta, która porównuje go do dwóch znanych produkcji: Skins i Heroes. Skins, bo pokazuje grupę młodych ludzi w sposób absolutnie szczery i naturalistyczny. Heroes, bo jednak nie tak do końca naturalistyczny, skoro każdy z bohaterów ma jakąś super moc... fabuła serialu koncentruje się na piątce młodych ludzi, którzy za popełnienie drobnych przestępstw zostali skazani na prace społeczne w 'community centre'. pochodzą z niezamożnych domów, są aroganccy ( w większości) i stanowią dość nietypowy i niepasujący nigdzie zespół ( stąd tytuł Misfits, czyli 'niepasujący'). pierwszego dnia ich prac ma miejsce dziwna burza, podczas której zostają porażeni piorunem. w efekcie cała piątka odkrywa w sobie super moce. ale to dopiero początek ich kłopotów...

 

produkująca Misfits brytyjska stacja E4 specjalizuje się w serialach dla młodzieży i ma na koncie takie hity jak Skins czy The Inbetweeners. Misfits to produkcja dla nieco starszych widzów - 20-kilku-latków, choć myślę, że fabuła i forma strawne są nawet dla starszej widowni, która po prostu młodo się czuje. dotychczas powstały 2 serie Misfits: obie 6-odcinkowe plus jeden dodatkowy odcinek tzw. 'christmas special', który zaliczany jest do drugiego sezonu i traktowany jest jak finał. problem w tym, że nie uwzględnia jednej zasadniczej zmiany, jaka nastąpi w kolejnej serii: odejścia kluczowego bohatera, który tuż przed rozpoczęciem zdjęć do nowych odcinków podziękował za współpracę. autorem scenariusza jest genialny i posiadający niezwykle cięte poczucie humoru Howard Overman, który właśnie pracuje nad ekranizacją powieści Douglasa Adamsa pt. Dirk Gently's Holistic Detective Agency (Holistyczna Agencja Detektywistyczna Dirka Gently). 

 

tu powinnam przejść do oceny samego serialu, ale jak się domyślacie z tym będzie najtrudniej, bo wszystko będzie super:

 

super będzie scenariusz, który co prawda nie jest jakimś wybitnym arcydziełem intrygi, ale za to skrzy się humorem, którego nie powstydziliby się najlepsi. mocny, miejscami przegięty, soczysty i wybuchowy. prowokacyjny, zadziorny i dekadencki, jak i sami bohaterowie. Brytyjczycy są mistrzami czarnego humoru i dialogu. dialogu prowadzonego językiem żywym, nie literackim bełkotem, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. operują slangiem, bawią się słowem i widać, że mają z tego wiele radochy. jak wtedy, kiedy jeden z bohaterów radzi koledze, żeby zerwał z dziewczyną mówiąc jej, że ma 'nasty snatchgong'. nie wnikajcie w znaczene - oni sami nie do końca rozumieją w pełni do końca o co chodzi. ale jednocześnie wszyscy dobrze wiemy, że to naprawdę 'nasty' sprawa, na dodatek z silnym podtekstem.

 

super będzie też obsada. z absolutnie nieprawdopodobnym Robertem Sheehanem na czele, w którym zakochałam się w zasadzie już w pierwszej scenie. Sheehan nie dość, że jest nieprawdopodobnie wręcz przystojny ( chłopięcy, ale cudownie niepokorny), jest też niezwykle zdolnym, spektakularnym aktorem. jego rola Nathana - wyszczekanego, nadaktywnego i irytującego do granic możliwości - dosłownie trzyma cały serial za twarz. to na nim właściwie zbudowano Misfits, choć z czasem zrobiło się miejsce dla innych bohaterów: wrażliwej dresiary Kelly czy dziwacznego i wycofanego Simona (zwanego przez Nathana Barrym). i choć historia opowiedziana w Misfits jest nierzeczywista i pełna uproszczeń, dzięki bohaterom i ich żywym dialogom po prostu tego nie czuć. zupełnie się o tym zapomina i kupuje się produkt w 130 procentach.

 

super są i zdjęcia. kręcone bodaj najlepszą kamerą świata: RED, dzięki czemu uzyskano niezwykły wręcz klimat. pomagają w tym częste zbliżenia, a także odrealnione plenery, w których kręcone są zdjęcia (przedmieścia Londynu) - betonowe blokowiska niczym widoki najdonioślejszych architektonicznych wykwitów PRL'u. serial utrzymano w chłodnej kolorystyce. niemal nie ma tam zieleni, wszystko jest szare albo niebieskie, do tego dochodzą pomarańczowe uniformy bohaterów i białe światło. dodajcie jeszcze dynamiczny montaż i macie cudeńko, które cieszy oko, jednocześnie go nie nadwyrężając. i jeszcze jedno: w Misfits są owszem efekty specjalne, ale nie nachalne. znacznie więcej tu golizny i erotyki ( a nawet słownego porno) niż epickich wybuchów rodem z Fringe. dzięki temu Misfits jest totalnie bezpretensjonalne. i ma klimat, od którego trudno się uwolnić.

 

super jest muzyka, której w serialu jest po prostu mnóstwo. i nie jest to żaden pop dla nastolatek, tylko kwintesencja alternatywy, z najnowszymi przebojami sceny indie. mnóstwo brytyjskich kapel, zabawy konwencją i ogólnie po prostu dobrej zabawy. lubię, kiedy serial jest dobrze zilustrowany również od strony audio, a Misfits to po prostu przegląd największych hitów ostatnich lat. dzięki świetnemu montażowi, czasem widz ma wręcz wrażenie, że ogląda bardzo dobrze zrobiony wideoklip.

 

wrażliwość muzyczna i estetyczna twórców rozłożyła mnie na łopatki już w pierwszej scenie pierwszego odcinka, kiedy to bohaterowie ubierają się w swoje uniformy. w tle słychać intro kawałka Hot Chip:



potem jest już tylko lepiej, bo wchodzi czołówka. jedna z lepszych jakie widziałam. ever.



takich smaczków jest w Misfits więcej. dużo więcej. i kilka genialnie wręcz zrealizowanych scen. tak jak np. finał pierwszej serii. nie zdradzę o co chodzi, ale to chyba mój ulubiony finał serialu. pomysł, wykonanie, muzyka. oryginalność.

 

choć Misfits nie jest serialem dla każdego, a jego rubaszny czasem dowcip może wiele osób drażnić, z pewnością jest to jedna z najciekawszych pozycji serialowych z gatunku sci fi. i nawet jeśli w serialu są jakieś fabularne zonki, nie zauważa się ich bo uwagę przyciąga coś zupełnie innego. szkoda tylko, że w trzeciej (nadchodzącej jesienią) serii nie będzie już Nathana, bo Sheean tuż przed rozpoczęciem zdjęć do nowego sezonu zrezygnował z pracy. wiele osób załamuje ręce, twierdząc, że to on właśnie był najmocniejszym ogniwem Misfits i bez niego nie da się utrzymać widzów przed telewizorami. po cichu mam jednak nadzieję, że twórcy sobie poradzą i nie zmarnują potencjału jaki drzemie w tej perełce.

 

ps. wyszło długo, ale pisałam tą notkę przez 3 dni. serio. naprawdę ciężko mi pisać o czymś do czego nie mam dystansu...

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
watchit
Czas publikacji:
wtorek, 14 czerwca 2011 08:04

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • camillovip napisał(a) komentarz datowany na 2011/06/15 19:19:26:

    Mój komentarz jest naprawdę zbędny, skoro się tak rozpisałaś to nie mogę inaczej - napiszę. Ja nie mam tak wielkiej fascynacji co do serialu, ot taki Skins, tylko dodali trochę sci-fi. Mimo wszystko nie mogę się doczekać kolejnego sezonu. Jest jedno małe ale, mianowicie posmuciłaś mnie faktem, że Sheean'a nie będzie. Ja też sądzę, że on jest fundamentem tego serialu i jestem wielce zaskoczony jego decyzją. Wiadomo dlaczego zrezygnował? Powracając do fabuły, to jak nakręcą dalsze historie bez Nathana? Przecież w końcu jeden z bohaterów (bez spoilerów) przybył na miejsce sama wiesz skąd. A tam przecież Nathan był... Może się okazać, że uzyskał nową moc, która nie chroniła go już tak jak poprzednia. Na tym pierwszym filmiku jak się ubierają jest bohater w czapce. Nie kojarzę go, był on w serialu? Mozę na początku :) Brawo za tekst, naprawdę wyczerpujący i rzeczywiście z trudem pisałaś tak by nabrać choć troszeczkę dystansu. Ja takiego dystansu nie mam co do "Game of Thrones", przedostatni odcinek zszokował mnie do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie finałowego odcinka. Ale to nawiasem mówiąc.

  • watchit napisał(a) komentarz datowany na 2011/06/15 20:09:58:

    wiesz, decyzja Sheehana jest akurat dość oczywista: chłopak robi karierę. w zawodzie jest od 13 roku życia, ale dopiero teraz zrobiło się o nim naprawdę głośno. w tej chwili pracuje nad nowymi rzeczami, gra w filmach i chyba nie ma już czasu na drugoplanową rolę (jego bohater był w drugiej serii coraz bardziej marginalizowany). dla serialu to kiepsko, dla niego dobrze. zanim na zawsze zamieniłby się w Nathana.

    twórcy już poradzili sobie z jego odejściem. mają nowy pomysł i w serialu pojawi się całkiem nowy bohater. a chłopak w czapce w pierwszej scenie długo tam nie pobył. przypomnij sobie ten odcinek :-) to będziesz wiedział co się z nim stało.

    a co do Game of Thrones to faktycznie - był shocker, choć jeśli zna się książkę, można się przygotować na takie emocje. powiem ci w sekrecie, że to nie koniec. finał będzie mocny.

  • Gość Malwina napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2011/06/22 14:00:25:

    Pod wpływem tego, co napisałaś podjęłam decyzję, żeby obejrzeć Misfits już, teraz, nie odkładać tego na kolejne "później". Lubię tak zwariować na punkcie serialu ;) Pierwszy odcinek mnie nie zachwycił tak jak tego oczekiwałam, ale mam nadzieję, że dalej będzie lepiej. Pewnie jak ze wszystkim, trzeba się po prostu wciągnąć ;)

  • watchit napisał(a) komentarz datowany na 2011/06/22 14:35:47:

    wiesz, z serialami jest jak z jedzeniem: jednym smakuje słone, innym słodkie. ja lubię papryczki piri piri i dlatego może tak dobrze wchodzi mi Misfits :-) jak się nie spodoba, to się nie przejmuj i nie zmuszaj do oglądania. obiektywnie - jest to świetnie zrealizowany, bardzo dobrze napisany i zagrany serial. ale nie wszystkim pewnie spodoba się humor i konwencja :-)

Dodaj komentarz

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Kanał informacyjny

stat4u

Opcje Bloxa